Kategorie: Wszystkie | Powieść | Prolog | Streszczenie
RSS

Prolog

sobota, 18 stycznia 2014

Starzy bogowie wracają. I nie podoba im się to, co zastali po tysiącletniej nieobecności. W konflikt między nimi, a obecnie urzędującym dyrektorem departamentu ziemskiego, zostaje mimo woli wmieszany Franc. Ponad czterdziestoletni pijak, ćpun i abnegat. Właściciel ośmiu kotów, i niewyszukanego słownictwa, staje się języczkiem u wagi w niebiańskim konflikcie za sprawą tajemniczej przypadłości, jaką został dotknięty. Od tej chwili, sprawy toczą się coraz szybciej, i niekoniecznie w kierunku, jakim byśmy się spodziewali.

 Katowice XXI wieku. Czy może być lepsze tło dla powieści fantasy? Pewnie może...



 Prolog

Lusi przemierzała spiesznie korytarze Departamentu Czwartego. Zwykle unikała sytuacji, w których ktoś postronny miałby szanse dostrzec jej emocje. Nawet w relacjach z bliższym otoczeniem zazwyczaj zachowywała się powściągliwie. I nie chodziło tylko o to, że miała taki charakter. Wynikało to raczej z jej pozycji. Po pierwsze była szefową Wydziału Geologii, po wtóre, i co najważniejsze, była jedną z Pierwszych. Była tą, która współtworzyła ten departament. W zamierzchłych czasach, kiedy przedstawiciele gatunku homo zaczęli schodzić z drzew, kładła podwaliny pod zarządzający ich światem urząd.

Powodem, dla którego tak się spieszyła, był trzymany w dłoni zwój pergaminu. A właściwie jedno zdanie wplecione w treść otrzymanego dziś rano raportu: „istnieje uzasadnione podejrzenie wystąpienia homo alieni iuris". Szła więc szybko przez zatłoczone już o tej porze uliczki, korytarze i place departamentu, jedynie raz na jakiś czas skłaniając oschle głowę w geście pozdrowienia mijanym znajomym. Tłum zwykłych rezydentów Zaświatów, składający się przede wszystkim z aniołów i biesów różnego stopnia i pozycji, rozstępował się przed Lusi z szacunkiem i pokorą. I zaciekawieniem - cóż takiego było przyczyną pośpiesznego marszu szefowej geologii.

Mogła co prawda użyć teleportacji i w mgnieniu oka przenieść się do swego gabinetu, jednak wchodzenie w Nieprzestrzeń na terenie urzędu było w złym tonie. Poza tym teleportacja wymagała skupienia i użycia Mocy. A to było zawsze odczuwalne przez wszystkich znajdujących się w okolicy. Nawet najniższy rangą anioł, gryzmolący jakiś nieistotny raport w swoim kantorku, wiedziałby, że ktoś wszedł w Nieprzestrzeń. Ba, niektórzy, bardziej czuli, wiedzieliby nawet, kto tego dokonał. Byłoby to z pewnością asumptem dla domysłów i plotek. Dlatego zdecydowała się pójść pieszo.

Kiedy dotarła do swojego gabinetu, nawet nie zwróciła uwagi na czekających w sekretariacie petentów. Rzuciła jedynie: - „Będę teraz zajęta" - swemu sekretarzowi, a ten dość zdecydowanie wyprosił nieśmiało protestujących interesantów. Młody cherubin był w tym zakresie doświadczony, gdyż jego przełożona bardzo często miała ważniejsze sprawy niż wysłuchiwanie skarg i zażaleń.

Kiedy zamknęły się za nią drzwi gabinetu, podeszła do swego biurka i rzuciła pergamin na intarsjowany blat. Ze stojącego obok regału wyjęła oprawiony w skórę segregator i położyła go obok przyniesionego właśnie raportu. Otwarła go w pośpiechu i nawet nie siadając, zaczęła nerwowo przerzucać strony dokumentów.

Kiedy już znalazła to, czego szukała, nalała sobie pucharek źródlanej wody i przysunęła barokowy fotel. Usiadła, nie przerywając czytania.

W dokumencie, opatrzonym nagłówkiem: „Homo Alieni Iuris", i opatrzonym klauzulą tajności, były umieszczone w kolejności alfabetycznej nazwiska, daty i numery akt. Miała w ręku wszystkie odnotowane przypadki tej anomalii. Znała je na pamięć, jednak przejrzała je jeszcze raz. Sięgnęła po dostarczony dzisiaj raport, rozwinęła rulon i porównała z tym, co było napisane w starszych notatkach. Nie potrzeba było dużo czasu, aby znalazła potwierdzenie swych przypuszczeń.

W ciągu ostatniego millenium, zanotowano dwadzieścia dwa przypadki występowania na ziemi anomalii zwanej tak, jak tytuł dokumentu. „Homo Alieni Iuris". Podlegający Obcemu Prawu.

Dwadzieścia dwa przypadki opisane szczegółowo w dokumencie, miały pewną cechę wspólną. Otóż pod każdym znajdowała się napisana czerwonym inkaustem adnotacja: „Obiekt zneutralizowany; skutek naturalny-przyspieszony".

Jednak casus, o którym została poinformowana dziś rano, był wyjątkowy. I nie chodziło o brak czerwonej adnotacji. To tylko kwestia czasu, kiedy taka się pojawi w dossier przypadku oznaczonym numerem 66072306171. Wyjątkowość polegała na czymś innym.

Wszystkie dotychczasowe anomalie, czyli ludzie tymi aberracjami dotknięci, byli tacy od urodzenia. Ostatni, dwudziesty trzeci przypadek – nie. Kiedy ponad czterdziestoletni człowiek, staje się homo alieni iuris, jest to anomalią wśród anomalii. I trzeba to wyjaśnić.

Jednak najpierw, należy spowodować, aby adnotacja: „Obiekt zneutralizowany; skutek naturalny-przyspieszony", jak najszybciej pojawiła się w jego aktach.

Szefowa Wydziału Geologii wstała i otwarła drzwi do sekretariatu.

- Wezwij do mnie Rufusa. Z inspektoratu do Spraw Kryzysowych Mniejszych - poleciła swemu sekretarzowi.

 

14:28, apostol66 , Prolog
Link Dodaj komentarz »